Cienie buddyzmu?

To mój pierwszy wpis z tagiem *buddyzm*. Choć jestem gorącym zwolennikiem

tej metody i staram się ją w życiu stosować, to nie zamierzam tutaj

publikować wiedzy buddyjskiej. Są mądrzejsi, którzy na ten temat się już

wypowiedzieli, składniej i lepiej. Zainteresowany, najlepiej, aby udał się

pod właściwe adresy, jak np. ***buddyzm.pl***[1].

1: https://www.buddyzm.pl

Buddyzm jednakowoż nie jest oderwany od rzeczywistości. Funkcjonuje w naszym

mało świętym świecie i sam wcale nie jest święty. Albowiem stanowi

element naszego świata. Kto szuka różowych jednorożców lub innych

cukierkowych klimatów - **nie ten adres**. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że

uważałem tę naukę i podążających za nią ludzi za wolnych od skrajnych

splamień okrucieństwa, które niemiło nazywać wprost. Okazało się, że

się myliłem[^9].

[^9]: Zaznaczyć jednakowoż należy, że opisana w artykule afera dotyczy

tylko niedużego odłamu buddyzmu. I mimo wszytko nie dorasta do pięt

osiągnięciom muzułmańskich (oraz pokrewnych) przywódców duchowych na

czele hord wiernych zastępów, a znajduje się znacznie poniżej historycznych

dokonań kościołów i zborów chrześcijańskich z ich misjonarskim

zacietrzewieniem. W dalszym ciągu buddyści wychodzą na aniołków, nawet w

zestawieniu z szeroko pojętym hinduizmem i jego niekończącymi się

kłótniami ze wszystkimi dookoła. O judaizmie nie ma co wspominać.

Dziś konstatuję to z niejaką ulgą, bo co by to było, gdyby rzeczywiście

dało się zrezygnować z osobistej odpowiedzialności za własne życie i

Otóż zdarzyło mi się natrafić na tekst, który uważam za ważny. Już

wcześniej docierały do mnie ślady dyskusji na temat krwawej winy japońskich

mistrzów Zen podczas Drugiej Wojny Światowej. Wspominali o tym pionierzy

buddyzmu w Polsce w swoich mejlach, które opublikowali w Internecie[^10]

(leży to tak głęboko, że znalezienie dokumentu zajęło mi kilka tygodni, a

wystarczyło odpytać Ebenezera Rojta[2]).

https://kompromitacje.blogspot.com/2020/01/guru-kobiet-wojciech-eichelberger-alb

o.html 2:

https://kompromitacje.blogspot.com/2020/01/guru-kobiet-wojciech-eichelberger-alb

o.html

https://web.archive.org/web/20040805205206/http:/www.budda.pl/a/Purba/Trudne

tematy/(a) List otwarty do Wojtka Eichelbergera.html [^10]: - Link do listu

otwartego Jacka Dobrowolskiego do Wojciecha Eichelbergera

na stronie 46 pliku PDF[3]

https://www.przestrzenrelaksacji.pl/wp-content/uploads/2023/03/PRZESTRZEN-13_cze

rwiec_FINAL.pdf 3:

https://www.przestrzenrelaksacji.pl/wp-content/uploads/2023/03/PRZESTRZEN-13_cze

rwiec_FINAL.pdf

Teraz wpadła mi z sieci informacja, że już wiele lat temu została wydana

książka szeroko omawiająca ten temat, **„Zen at War”[4]** Briana

Victorii[5].

4:

https://en.wikipedia.org/wiki/Zen_at_War

5:

https://en.wikipedia.org/wiki/Brian_Victoria

I trafiłem na jej omówienie autorstwa byłego zenistycznego duchownego Josha

Barana[6], w języku angielskim. Zarchiwizowany ze strony chorwackiego (sic!)

Mandala Society of Croatia[7]. Jeszcze w kwietniu 2012 roku artykuł był tam

dostępny, by wkrótce potem zniknąć. (Jak to dobrze, że istnieje

WayBackMachine[8]!) I tak postanowiłem przełamać zasady prawa autorskiego,

bo tekst ten powinien być dostępny dla wszystkich, tak na wszelki wypadek.

6:

https://tricycle.org/author/joshbaran/

7: https://mandala.hr/

https://web.archive.org/web/20070205140541/http://www.mandala.hr/5/baran.html

8: https://web.archive.org/web/20070205140541/http://www.mandala.hr/5/baran.html

(*Skorzystałem z gugle-tłumacza[9], aby potem poddać tekst odręcznej

redakcji, w tym dodałem sporo linków oraz ilustracji.*)

9: https://translate.google.com/

--------------------------------------------------------------------------------

Święta Wojna Zen?

Recenzja książki autorstwa Josha Barana

Skrócona wersja tego tekstu ukazała się w majowym numerze magazynu Tricycle

z 1998 roku.

Copyright (c) 1998 Josh Baran. Opublikowano ponownie w Mandala's Dharma

Treasury za uprzejmą zgodą. (i na mojej stronie, bez zgody)

. . .

„Na rozkaz marszu: rup, tup, albo strzelaj: bam, bam.

To manifestacja najwyższej mądrości oświecenia.

Jedność zen i wojny… sięga najdalszych zakątków toczącej się obecnie

świętej wojny”.

„Wojownicy, którzy poświęcają życie dla cesarza, nie umrą. Będą żyć

wiecznie.

Zaprawdę, powinni być nazywani bogami i buddami, dla których nie ma życia

ani śmierci.

Gdzie jest absolutna lojalność, tam nie ma życia ani śmierci”.

„Od czasów Meiji nasza sekta (Soto Zen) współpracuje w prowadzeniu

wojny”.

. . .

Gdy wspomnieć o „świętych wojnach”, na myśl przychodzą religie

Zachodu. Bóg Wyjścia[^2] nakazuje eksterminację Kananejczyków, nakazując

swojemu ludowi wybranemu, aby „nie okazywał im litości”. Przykazanie

„Nie zabijaj” nie dotyczyło zabijania pogan. W 1095 roku papież Urban

II[10] nakazał krzyżowcom udać się do Jerozolimy, aby „zabijali wrogów

Boga”. W ciągu dwóch dni chrześcijańscy żołnierze wymordowali 40 000

muzułmanów, którzy byli jedynie nieludzkim „brudem”. „Cudowne

widoki” – relacjonował jeden z krzyżowców. „Stosy głów, rąk i

stóp. To był sprawiedliwy i wspaniały wyrok Boga, że to miejsce zostało

wypełnione krwią niewiernych”. I nawet teraz islamscy terroryści wołają

„Bóg jest Wielki”, gdy bomby wybuchają na Bliskim Wschodzie.

10:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Urban_II

[^2]: Autor zapewne ma na myśli Księgę Wyjścia[11].

11:

https://www.biblijni.pl/biblia/2,ksiega_wyjscia.html

Z drugiej strony, buddyzm zawsze był przedstawiany jako *religia pokoju*.

„Nigdy nie było wojny buddyjskiej” – słyszałem wielokrotnie na

przestrzeni lat. Kiedy królestwu Śakja groziła inwazja, Budda usiadł w

medytacji na drodze żołnierzy, powstrzymując ich atak. Kiedy indyjski król

Aśoka[12] przeszedł na buddyzm, ograniczył swoje eskapady militarne i

wzniósł filary[^3] pokoju. Mówi się, że kiedy Dharma[13] dotarła do

Tybetu, barbarzyńskie plemiona zostały spacyfikowane. Podczas wojny w

Wietnamie mnisi buddyjscy podpalali się, protestując przeciwko walkom. Teraz

pojawia się nowe badanie, które mocno potrząśnie tym poglądem na buddyzm.

„Zen at War” to odważna i wyczerpująco udokumentowana książka Briana

Victorii, zachodniego kapłana zen Soto[14] i wykładowcy na Uniwersytecie w

Auckland. Victoria ujawnia kulisy wiernego wsparcia japońskiego establishmentu

zen dla imperialnej machiny wojennej od końca XIX wieku do II wojny

światowej. Szczegółowo opisuje, jak prominentni przywódcy zen wypaczali

nauki buddyjskie, aby zachęcać do ślepego posłuszeństwa, bezmyślnego

zabijania i całkowitego oddania cesarzowi. Konsekwencje były katastrofalne, a

ich skutki odczuwa się do dziś.

12: https://pl.wikipedia.org/wiki/Aśoka

13: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dharma

14: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sōtō

[^3]: Autor zapewne miał na myśli stupy[15] zwane w czasach Aśoki dagobami.

15: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stupa

Większość zachodnich buddystów uzna tę opowieść za szokującą i

zdumiewającą. Oświeceni Mistrzowie Zen popierający wojnę przeczą

wszystkiemu, co wiemy o naukach Buddy. Po II wojnie światowej japońska

tradycja zen, podobnie jak sam naród, pogrążyła się w zbiorowej amnezji

dotyczącej jej współudziału w wojnie. W ten sposób ponad 50 lat historii

buddyzmu zostało ukrytych przed osobami z zewnątrz oraz samymi Japończykami.

Dopiero od niedawna zaczynają oni konfrontować się z tym, co się wydarzyło.

informacje potrzebna była osoba spoza japońskiego świata lojalności, która

potrafiłaby dogłębnie zbadać sprawę i zadać niewygodne pytania. Victorię

nakłaniano do odstąpienia od publikacji książki. Jeden z chińskich

kapłanów zasugerował, że zniesławi ona Dharmę. Jednak, jak słusznie

zauważa Victoria, prawda nigdy nie jest zniesławieniem. „Zen at War” to

ważny wkład w zrozumienie współczesnego zen i pozycja obowiązkowa dla

wszystkich poważnych adeptów Dharmy. Być może jest to najważniejsza

buddyjska książka historyczna dekady.

16:

https://en.wikipedia.org/wiki/Zen_at_War

Stając twarzą w twarz z tym, co **Robert Aitken Roshi[17]** nazwał

„ciemną stroną naszego dziedzictwa”, wkraczamy na bardzo złożony teren.

Po pierwsze, musimy zrozumieć kontekst historyczny i kulturowy. Po drugie,

potrzebujemy odwagi, by zbadać wiele niewygodnych i trudnych pytań, jakie ta

historia stawia. Łatwo byłoby zbagatelizować to jako japońską aberrację

wojenną, która dawno minęła i nigdy się nie powtórzy. To byłby błąd.

Jest wiele do nauczenia się z tego, co może mieć głęboki wpływ na rozwój

buddyjskiej Sanghi na Zachodzie.

17:

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Baker_Aitken

Świątynia Tysiąca Bóstw, Japonia. Grafika z 1840

roku [IMG]

Najpierw trochę historii. Buddyzm stał się religią państwową Japonii w

epoce Tokugawa[18] (1600–1868). Zbudowano prawie pół miliona świątyń.

Kapłaństwo buddyjskie stało się przedłużeniem władzy feudalnej. Każde

gospodarstwo domowe musiało być powiązane z lokalną świątynią. Za takim

bogactwem i władzą szły ogromne zobowiązania. Wraz z nadejściem ery

Meiji[19] w 1868 roku narastał powszechny, ogromny sprzeciw wobec buddyzmu.

Rozpoczął się ogólnokrajowy ruch mający na celu oczyszczenie Japonii z tej

„obcej religii” i przywrócenie shinto[20] jako jedynej prawdziwej

japońskiej tradycji. Tysiące świątyń zamknięto, posągi zniszczono, a

kapłanów siłą zmuszono do powrotu do życia świeckiego. Jedynym sposobem

na przetrwanie instytucjonalnego buddyzmu było włączenie się w nowy system

cesarski. Według Viktorii, pod sztandarem shintoizmu cesarz był czczony jako

żywy bóg – „bezinteresowna mądrość wszechświata”. Prawo cesarskie i

Dharma były postrzegane jako tożsame – „zen drogi cesarskiej” w

przeciwieństwie do „zen drogi Buddy”. Zasadniczo cesarz zastąpił Buddę,

japoński duch i lojalność zastąpiły Dharmę, a naród zastąpił Sanghę.

Nauki zen dostosowano do nowej tradycji. Słynny „żołnierz zen” napisał:

„Nie szukając niczego, powinieneś po prostu całkowicie porzucić zarówno

ciało, jak i umysł i zjednoczyć się z cesarzem”.

18:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Siogunat_Tokugawów

19:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Meiji_(okres)

20:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Shintō

Na początku XX stulecia Japonia wychodziła z setek lat izolacji. Pod wieloma

względami ta wojenna mentalność narodziła się w 1894 roku wraz z wojną

chińsko-japońską oraz zwycięstwami w Chinach i Korei, a także

późniejszymi sukcesami w wojnie rosyjsko-japońskiej[21] (1904-1905). Duma

narodowa Japończyków wzrosła, a oni sami zapragnęli zostać „krajem

pierwszej klasy” – nowoczesną potęgą światową, która mogłaby

przeciwstawić się ekspansji Zachodu i stworzyć własne imperium na

wschodzie. Izolacja tego wyspiarskiego narodu zrodziła wszechogarniającą

arogancję. Japonia postrzegała siebie jako kraj boski, rasowo i kulturowo

wyższy, „nieskazitelny” i „jedyny buddyjski”. Nie-Japończyków

nazywano „Jama gedo” – niepokornymi poganami. Japonia „ratowała

Azję”, szerząc czystą japońskość, „Yamato damashii”, która

przybrała kosmiczne rozmiary. Japoński zen, a zwłaszcza linia Rinzai, od

dawna była związana z kulturą samurajów i bushido, drogą miecza. Przez

setki lat Mistrzowie Zen uczyli samurajów medytacji, ucząc ich lepszej

koncentracji i siły woli. Zen pomagał im stawiać czoła przeciwnościom losu

i śmierci bez wahania, być całkowicie lojalnymi i działać bez

zastanowienia. Mówiąc wprost, bushido było duchową metodą zabijania,

przesiąkniętą filozofią zen. Miecz zawsze był buddyjskim symbolem

przełamywania złudzeń, ale w bushido traktowano go dosłownie, ewoluując od

metafory do konkretnej rzeczywistości. Miecz stał się przedmiotem czci i

obsesji, idealizowany i czczony.

21:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_rosyjsko-japońska

Na początku stulecia bushido przenikało Japonię, powodując „samuraizację

narodu”. Wreszcie rozprzestrzeniło się z feudalnych wiosek i lokalnych

świątyń na pola bitew Mandżurii, a ostatecznie na Guam i Pearl Harbor.

Mnisi na wojnie [IMG]

Victoria wskazuje **Shaku Soena[22]** (1859–1919) jako jednego z pierwszych

mistrzów zen, którzy z entuzjazmem przyjęli wojnę jako formę treningu zen.

Znany jako nauczyciel D.T. Suzukiego, Soen jest czczony w historii buddyzmu na

Zachodzie jako pierwszy nauczyciel zen, który odwiedził Stany Zjednoczone. W

wojnie z Rosją w 1904 roku Soen służył jako kapelan. „Pragnąłem

zainspirować” – napisał później Soen – „naszych dzielnych

żołnierzy uszlachetniającymi myślami Buddy, aby umożliwić im śmierć na

polu bitwy z przekonaniem, że zadanie, w które są zaangażowani, jest

wielkie i szlachetne. Pragnę ich przekonać… że ta wojna nie jest zwykłą

rzezią ich bliźnich, ale walką ze złem”.

22:

https://en.wikipedia.org/wiki/Soyen_Shaku

Z punktu widzenia Soena, ponieważ wszystko stanowi jedną esencję, wojna i

pokój były identyczne. Wszystko odzwierciedlało chwałę Buddy, w tym wojna.

A ponieważ głównym celem Buddy było ujarzmienie zła, a wróg Japonii był

z natury zły, wojna ze złem stanowiła istotę buddyzmu. „W obecnych

działaniach wojennych”, pisał Soen, „w które Japonia zaangażowała się

z wielką niechęcią, nie dąży ona do żadnego egoistycznego celu, lecz do

ujarzmienia zła wrogiego cywilizacji, pokojowi i oświeceniu”. (Japońska

inwazja na Rosję była całkowicie egoistyczna i nie była niechętna). Dla

Soena wojna była „nieuniknionym krokiem w kierunku ostatecznego

urzeczywistnienia oświecenia”.

Soen użył pojęć „wojna sprawiedliwa” i „święta wojna”. Japonia

była zaangażowana w „wojnę współczucia” prowadzoną przez

żołnierzy-bodhisattwów przeciwko wrogom Buddy. Jak głosił mistrz zen

Rinzai **Nantembo[23]** (1839–1925), „nie ma praktyki bodhisattwy[24]

wyższej niż współczujące odbieranie życia”. (Soen uważał wszelki

sprzeciw wobec wojny za „produkt egoizmu”). Czytając te słowa teraz,

wydają się one wyraźnymi przykładami zaburzonego myślenia religijnego.

Nauki, język i symbole buddyjskie, jak każda religia, mogą zostać wypaczone

i zniekształcone, by wspierać nacjonalizm i przemoc. Warto zauważyć, że

Soen nie jest jakimś marginalnym szaleńcem. W Japonii wciąż jest niemal

czczony jako jeden z wielkich „w pełni oświeconych” mistrzów zen naszych

czasów.

23:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nantenbō_Nakahara

24:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bodhisattwa

świątyni zen w zachodniej Japonii, położonej w Okayamie. Poświęcił swoje

życie zapewnieniu tradycyjnego treningu zen mieszkańcom Zachodu. Ponieważ w

jego zendo byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety, uważano go za osobę

spoza głównego nurtu. Obecność kobiet dyskwalifikowała jego świątynię z

wydawania formalnych certyfikatów kapłańskich. Najwyraźniej nie

interesowała go przynależność do oficjalnego systemu i wkrótce przeniósł

swoją społeczność na wyspę Whidby, niedaleko Seattle.

25:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Shōdō_Harada

Pijemy gorzką zieloną herbatę w zimny marcowy poranek, rozmawiając o zen i

jego wojennej historii. To dla niego ważna kwestia. Nauczyciel Harady,

świątyni zen. Nauczycielem Mumona był **Seki Seisetsu[27]**

(1877–1945)[^1], szanowany mistrz zen i bohater wojenny. Napisał książkę

promującą zen i bushido. Tuż przed upadkiem Nankinu, Seisetsu powiedział w

radiu: „Okazywanie najwyższej lojalności cesarzowi jest tożsame z

praktykowaniem buddyzmu mahajany. Dzieje się tak, ponieważ buddyzm mahajany

jest tożsamy z prawem suwerena”. Następnie wezwał do „eksterminacji

czerwonych diabłów” (komunistów) zarówno w Japonii, jak i w Chinach.

26:

https://en.wikipedia.org/wiki/Mumon_Yamada

27:

https://ja.wikipedia.org/wiki/関精拙

[^1]: Jak widać w tłumaczeniu z japońskiej wiki[28], lojalność wciąż

obowiązuje i zaangażowanie Seki Seisetsu w wojnę na stronach japońskich nie

zostało jasno określone. Wspomniano tylko, że "dwukrotnie odwiedził Chiny w

1938 roku, aby zabawiać (udzielić duchowego wsparcia?) żołnierzy".

https://ja-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/関精拙?_x_tr_sl=ja&_x_tr_t

l=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp 28:

https://ja-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/関精拙?_x_tr_sl=ja&_x_tr_t

l=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp

Seisetsu zaniósł swoje przesłanie na pole bitwy, odwiedzając front chiński

w 1938 roku. Przez całą wojnę Mumon służył swojemu mistrzowi,

towarzysząc mu w podróżach wojskowych i redagując jego pisma. Po wojnie i

śmierci Seisetsu, Mumon zaczął wyrażać smutek z powodu swojego udziału w

wojnie. „Powiedział mi, że nic, co mógłby zrobić, nie zrekompensuje jego

współudziału” – mówi Harada. „Dokądkolwiek się udał, mówił o

pokoju. Podróżował do wielu miejsc, w których Japonia zadała cierpienie

– Guam, Borneo, Filipiny – aby mówić o pokoju”.

Egzekucja jeńców przez Japończyków [IMG]

Mumon nigdy nie krytykował swojego mistrza, Seisetsu, ale postrzegał jego

skruchę jako osobistą kampanię na rzecz pokoju. Harada, który dorastał po

wojnie, postrzega cały rodowód zen w cieniu tej zdrady podstawowych zasad

buddyjskich. Zgadza się, że współudział zen w wojnie musi zostać

dokładnie zbadany, inaczej niczego się nie nauczymy, a pierwotne przyczyny

ponownie się ujawnią. Jest bezpośredni i szczery. Chociaż chce wyjaśnić

kontekst historyczny, nie usprawiedliwia tego, co się stało. Uważa, że

przywódcy świątyń muszą przejąć inicjatywę, ale po tonie jego głosu

poznaję, że naprawdę nie wierzy, że to się kiedykolwiek wydarzy. W kółko

powtarza: „To duży problem, naprawdę duży problem”.

Victoria identyfikuje **Sawakiego Kodō[29]** (1880–1965), jednego z wielkich

patriarchów Soto zen tego stulecia, jako ewangelistę wojny. Służąc jako

żołnierz w Rosji, z radością opowiadał, jak on i jego towarzysze

„obżerali się zabijaniem ludzi”. Później, w 1942 roku, napisał:

„Słuszne jest karanie tych, którzy zakłócają porządek publiczny.

Niezależnie od tego, czy ktoś zabija, czy nie, nakaz zabraniający zabijania

[jest zachowany]. To nakaz zabraniający zabijania dzierży miecz. To nakaz

rzuca bombę”.

29:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kōdō_Sawaki

„Nakaz rzuca bombę?” To zdumiewające nadużycie języka zen. Kodo,

podobnie jak inni nauczyciele zen, głosił również, że jeśli zabijanie

jest dokonywane bezmyślnie, w stanie bezumysłu lub bezjaźni, to czyn ten

jest wyrazem oświecenia. Brak myślenia = Brak umysłu = Brak jaźni = Brak

karmy. W tym dziwacznym równaniu ofiary są zawsze pomijane, jakby były

nieistotne. Zabijanie jest jedynie eleganckim wyrazem koanu. Pułkownik Aizawa

Saburo[30] sądzony w 1935 roku za zamordowanie innego generała, zeznał:

„Byłem w sferze absolutnej, więc nie było ani afirmacji, ani negacji, ani

dobra, ani zła”. Takie podejście do zen jest ostatecznie przewrotnym

narcyzmem, a nawet nihilizmem. Oczywiście, oczywiste pytanie, które nigdy nie

zostało zadane – skoro nie ma jaźni, dlaczego w ogóle trzeba zabijać?

30:

https://en.wikipedia.org/wiki/Saburō_Aizawa

Victoria wydobył na światło dzienne prawdziwe słowa tych przywódców i

pisemne zapisy z tego okresu. „Zen at War” zawiera dziesiątki podobnych

fragmentów autorstwa czołowych nauczycieli, dowodząc, że to

zniekształcenie było regułą, a nie wyjątkiem. Byli pewni pacyfiści, ale

było ich niewielu. Niektórzy kapłani, którzy sprzeciwiali się wojnie,

mogli po cichu wycofać się do odległych wiejskich świątyń, ale

prawdopodobnie nie pozostawili po sobie żadnych śladów.

Shunryu Suzuki Roshi: Umysł Zen, Umysł

Początkującego [IMG]

założyciel Centrum Zen w San Francisco, podobno brał udział w działaniach

antywojennych podczas II wojny światowej. Jednak według Davida Chadwicka,

który pisze książkę o życiu Suzukiego, stwierdzenie to jest mylące, a

jego działania były co najwyżej niemrawe.

31:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Shunryū_Suzuki

32:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/75577/umysl-zen-umysl-poczatkujacego

Wczesne prace znanego pisarza zen, Daisetz Teitaro Suzukiego[33],

odzwierciedlały wpływ nauk Soena. (Uczciwie stwierdzić należy, że do 1940

roku Suzuki istotnie zmienił swoje stanowisko). W 1896 roku, gdy wybuchła

wojna z Chinami, napisał: „Religia powinna przede wszystkim dążyć do

zachowania istnienia państwa”. Podobnie jak jego nauczyciel, postrzegał

wrogów Japonii jako „nieposłusznych pogan”, których należy ujarzmić i

podbić, w przeciwnym razie „zahamują postęp ludzkości. W imię religii

nasz kraj nie mógł się temu poddać”. Idąc na wojnę, nazwał to

„postępowaniem religijnym”.

33:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Daisetz_Teitaro_Suzuki

Suzuki używał poetyckiego języka w pochwałach japońskich żołnierzy.

„Nasi żołnierze uważają swoje życie za lekkie jak gęsie pióra, a ich

oddanie obowiązkom za ciężkie jak góra Taishan (w Chinach). Jeśli polegą

na polu bitwy, nie będą żałować”. Ta metafora „gęsich piór” stała

się głównym punktem indoktrynacji wojskowej, ucząc rekrutów i młodych

pilotów kamikaze („boskiego wiatru”), że ich indywidualne życie jest bez

znaczenia i nie ma żadnej wagi. Tylko całkowite oddanie cesarzowi nadałoby

sens ich istnieniu. Suzuki spopularyzował również z bushido koncepcję

„miecza, który daje życie”, wielokrotnie wykorzystywaną do

racjonalizacji zabijani

Proxied content from gemini://sdf.org/flamenco/2025-09-03_swieta-wojna-zen.gmi (external content)

Gemini request details:

Original URL
gemini://sdf.org/flamenco/2025-09-03_swieta-wojna-zen.gmi
Status code
Success
Meta
text/gemini
Proxied by
kineto

Be advised that no attempt was made to verify the remote SSL certificate.