Cienie buddyzmu?
To mój pierwszy wpis z tagiem *buddyzm*. Choć jestem gorącym zwolennikiem
tej metody i staram się ją w życiu stosować, to nie zamierzam tutaj
publikować wiedzy buddyjskiej. Są mądrzejsi, którzy na ten temat się już
wypowiedzieli, składniej i lepiej. Zainteresowany, najlepiej, aby udał się
pod właściwe adresy, jak np. ***buddyzm.pl***[1].
1: https://www.buddyzm.pl
Buddyzm jednakowoż nie jest oderwany od rzeczywistości. Funkcjonuje w naszym
mało świętym świecie i sam wcale nie jest święty. Albowiem stanowi
element naszego świata. Kto szuka różowych jednorożców lub innych
cukierkowych klimatów - **nie ten adres**. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że
uważałem tę naukę i podążających za nią ludzi za wolnych od skrajnych
splamień okrucieństwa, które niemiło nazywać wprost. Okazało się, że
się myliłem[^9].
[^9]: Zaznaczyć jednakowoż należy, że opisana w artykule afera dotyczy
tylko niedużego odłamu buddyzmu. I mimo wszytko nie dorasta do pięt
osiągnięciom muzułmańskich (oraz pokrewnych) przywódców duchowych na
czele hord wiernych zastępów, a znajduje się znacznie poniżej historycznych
dokonań kościołów i zborów chrześcijańskich z ich misjonarskim
zacietrzewieniem. W dalszym ciągu buddyści wychodzą na aniołków, nawet w
zestawieniu z szeroko pojętym hinduizmem i jego niekończącymi się
kłótniami ze wszystkimi dookoła. O judaizmie nie ma co wspominać.
Dziś konstatuję to z niejaką ulgą, bo co by to było, gdyby rzeczywiście
dało się zrezygnować z osobistej odpowiedzialności za własne życie i
- zawiesić bez reszty* na jakimś oświeconym mistrzu?
Otóż zdarzyło mi się natrafić na tekst, który uważam za ważny. Już
wcześniej docierały do mnie ślady dyskusji na temat krwawej winy japońskich
mistrzów Zen podczas Drugiej Wojny Światowej. Wspominali o tym pionierzy
buddyzmu w Polsce w swoich mejlach, które opublikowali w Internecie[^10]
(leży to tak głęboko, że znalezienie dokumentu zajęło mi kilka tygodni, a
wystarczyło odpytać Ebenezera Rojta[2]).
https://kompromitacje.blogspot.com/2020/01/guru-kobiet-wojciech-eichelberger-alb
o.html 2:
https://kompromitacje.blogspot.com/2020/01/guru-kobiet-wojciech-eichelberger-alb
o.html
https://web.archive.org/web/20040805205206/http:/www.budda.pl/a/Purba/Trudne
tematy/(a) List otwarty do Wojtka Eichelbergera.html [^10]: - Link do listu
otwartego Jacka Dobrowolskiego do Wojciecha Eichelbergera
- Link do wydawnictwa "Przestrzeń" - odpowiedź Andrzeja Urbanowicza, szukaj
na stronie 46 pliku PDF[3]
https://www.przestrzenrelaksacji.pl/wp-content/uploads/2023/03/PRZESTRZEN-13_cze
rwiec_FINAL.pdf 3:
https://www.przestrzenrelaksacji.pl/wp-content/uploads/2023/03/PRZESTRZEN-13_cze
rwiec_FINAL.pdf
Teraz wpadła mi z sieci informacja, że już wiele lat temu została wydana
książka szeroko omawiająca ten temat, **„Zen at War”[4]** Briana
Victorii[5].
4:
https://en.wikipedia.org/wiki/Zen_at_War
5:
https://en.wikipedia.org/wiki/Brian_Victoria
I trafiłem na jej omówienie autorstwa byłego zenistycznego duchownego Josha
Barana[6], w języku angielskim. Zarchiwizowany ze strony chorwackiego (sic!)
Mandala Society of Croatia[7]. Jeszcze w kwietniu 2012 roku artykuł był tam
dostępny, by wkrótce potem zniknąć. (Jak to dobrze, że istnieje
WayBackMachine[8]!) I tak postanowiłem przełamać zasady prawa autorskiego,
bo tekst ten powinien być dostępny dla wszystkich, tak na wszelki wypadek.
6:
https://tricycle.org/author/joshbaran/
7: https://mandala.hr/
https://web.archive.org/web/20070205140541/http://www.mandala.hr/5/baran.html
8: https://web.archive.org/web/20070205140541/http://www.mandala.hr/5/baran.html
- **Bo tylko prawda jest ciekawa.***
(*Skorzystałem z gugle-tłumacza[9], aby potem poddać tekst odręcznej
redakcji, w tym dodałem sporo linków oraz ilustracji.*)
9: https://translate.google.com/
--------------------------------------------------------------------------------
Święta Wojna Zen?
Recenzja książki autorstwa Josha Barana
Skrócona wersja tego tekstu ukazała się w majowym numerze magazynu Tricycle
z 1998 roku.
Copyright (c) 1998 Josh Baran. Opublikowano ponownie w Mandala's Dharma
Treasury za uprzejmą zgodą. (i na mojej stronie, bez zgody)
. . .
„Na rozkaz marszu: rup, tup, albo strzelaj: bam, bam.
To manifestacja najwyższej mądrości oświecenia.
Jedność zen i wojny… sięga najdalszych zakątków toczącej się obecnie
świętej wojny”.
- Mistrz zen Harada Daiun Sogaku – 1939*
„Wojownicy, którzy poświęcają życie dla cesarza, nie umrą. Będą żyć
wiecznie.
Zaprawdę, powinni być nazywani bogami i buddami, dla których nie ma życia
ani śmierci.
Gdzie jest absolutna lojalność, tam nie ma życia ani śmierci”.
- Podpułkownik Sugimoto Goro*
„Od czasów Meiji nasza sekta (Soto Zen) współpracuje w prowadzeniu
wojny”.
- Oświadczenie Soto Zen o Skrusze – 1992*
. . .
Gdy wspomnieć o „świętych wojnach”, na myśl przychodzą religie
Zachodu. Bóg Wyjścia[^2] nakazuje eksterminację Kananejczyków, nakazując
swojemu ludowi wybranemu, aby „nie okazywał im litości”. Przykazanie
„Nie zabijaj” nie dotyczyło zabijania pogan. W 1095 roku papież Urban
II[10] nakazał krzyżowcom udać się do Jerozolimy, aby „zabijali wrogów
Boga”. W ciągu dwóch dni chrześcijańscy żołnierze wymordowali 40 000
muzułmanów, którzy byli jedynie nieludzkim „brudem”. „Cudowne
widoki” – relacjonował jeden z krzyżowców. „Stosy głów, rąk i
stóp. To był sprawiedliwy i wspaniały wyrok Boga, że to miejsce zostało
wypełnione krwią niewiernych”. I nawet teraz islamscy terroryści wołają
„Bóg jest Wielki”, gdy bomby wybuchają na Bliskim Wschodzie.
10:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Urban_II
[^2]: Autor zapewne ma na myśli Księgę Wyjścia[11].
11:
https://www.biblijni.pl/biblia/2,ksiega_wyjscia.html
Z drugiej strony, buddyzm zawsze był przedstawiany jako *religia pokoju*.
„Nigdy nie było wojny buddyjskiej” – słyszałem wielokrotnie na
przestrzeni lat. Kiedy królestwu Śakja groziła inwazja, Budda usiadł w
medytacji na drodze żołnierzy, powstrzymując ich atak. Kiedy indyjski król
Aśoka[12] przeszedł na buddyzm, ograniczył swoje eskapady militarne i
wzniósł filary[^3] pokoju. Mówi się, że kiedy Dharma[13] dotarła do
Tybetu, barbarzyńskie plemiona zostały spacyfikowane. Podczas wojny w
Wietnamie mnisi buddyjscy podpalali się, protestując przeciwko walkom. Teraz
pojawia się nowe badanie, które mocno potrząśnie tym poglądem na buddyzm.
„Zen at War” to odważna i wyczerpująco udokumentowana książka Briana
Victorii, zachodniego kapłana zen Soto[14] i wykładowcy na Uniwersytecie w
Auckland. Victoria ujawnia kulisy wiernego wsparcia japońskiego establishmentu
zen dla imperialnej machiny wojennej od końca XIX wieku do II wojny
światowej. Szczegółowo opisuje, jak prominentni przywódcy zen wypaczali
nauki buddyjskie, aby zachęcać do ślepego posłuszeństwa, bezmyślnego
zabijania i całkowitego oddania cesarzowi. Konsekwencje były katastrofalne, a
ich skutki odczuwa się do dziś.
12: https://pl.wikipedia.org/wiki/Aśoka
13: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dharma
14: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sōtō
[^3]: Autor zapewne miał na myśli stupy[15] zwane w czasach Aśoki dagobami.
15: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stupa
Większość zachodnich buddystów uzna tę opowieść za szokującą i
zdumiewającą. Oświeceni Mistrzowie Zen popierający wojnę przeczą
wszystkiemu, co wiemy o naukach Buddy. Po II wojnie światowej japońska
tradycja zen, podobnie jak sam naród, pogrążyła się w zbiorowej amnezji
dotyczącej jej współudziału w wojnie. W ten sposób ponad 50 lat historii
buddyzmu zostało ukrytych przed osobami z zewnątrz oraz samymi Japończykami.
Dopiero od niedawna zaczynają oni konfrontować się z tym, co się wydarzyło.
- *„Zen at War”[16]** nie mógł powstać w Japonii. Aby zdobyć te
informacje potrzebna była osoba spoza japońskiego świata lojalności, która
potrafiłaby dogłębnie zbadać sprawę i zadać niewygodne pytania. Victorię
nakłaniano do odstąpienia od publikacji książki. Jeden z chińskich
kapłanów zasugerował, że zniesławi ona Dharmę. Jednak, jak słusznie
zauważa Victoria, prawda nigdy nie jest zniesławieniem. „Zen at War” to
ważny wkład w zrozumienie współczesnego zen i pozycja obowiązkowa dla
wszystkich poważnych adeptów Dharmy. Być może jest to najważniejsza
buddyjska książka historyczna dekady.
16:
https://en.wikipedia.org/wiki/Zen_at_War
Stając twarzą w twarz z tym, co **Robert Aitken Roshi[17]** nazwał
„ciemną stroną naszego dziedzictwa”, wkraczamy na bardzo złożony teren.
Po pierwsze, musimy zrozumieć kontekst historyczny i kulturowy. Po drugie,
potrzebujemy odwagi, by zbadać wiele niewygodnych i trudnych pytań, jakie ta
historia stawia. Łatwo byłoby zbagatelizować to jako japońską aberrację
wojenną, która dawno minęła i nigdy się nie powtórzy. To byłby błąd.
Jest wiele do nauczenia się z tego, co może mieć głęboki wpływ na rozwój
buddyjskiej Sanghi na Zachodzie.
17:
https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Baker_Aitken
Świątynia Tysiąca Bóstw, Japonia. Grafika z 1840
roku [IMG]
Najpierw trochę historii. Buddyzm stał się religią państwową Japonii w
epoce Tokugawa[18] (1600–1868). Zbudowano prawie pół miliona świątyń.
Kapłaństwo buddyjskie stało się przedłużeniem władzy feudalnej. Każde
gospodarstwo domowe musiało być powiązane z lokalną świątynią. Za takim
bogactwem i władzą szły ogromne zobowiązania. Wraz z nadejściem ery
Meiji[19] w 1868 roku narastał powszechny, ogromny sprzeciw wobec buddyzmu.
Rozpoczął się ogólnokrajowy ruch mający na celu oczyszczenie Japonii z tej
„obcej religii” i przywrócenie shinto[20] jako jedynej prawdziwej
japońskiej tradycji. Tysiące świątyń zamknięto, posągi zniszczono, a
kapłanów siłą zmuszono do powrotu do życia świeckiego. Jedynym sposobem
na przetrwanie instytucjonalnego buddyzmu było włączenie się w nowy system
cesarski. Według Viktorii, pod sztandarem shintoizmu cesarz był czczony jako
żywy bóg – „bezinteresowna mądrość wszechświata”. Prawo cesarskie i
Dharma były postrzegane jako tożsame – „zen drogi cesarskiej” w
przeciwieństwie do „zen drogi Buddy”. Zasadniczo cesarz zastąpił Buddę,
japoński duch i lojalność zastąpiły Dharmę, a naród zastąpił Sanghę.
Nauki zen dostosowano do nowej tradycji. Słynny „żołnierz zen” napisał:
„Nie szukając niczego, powinieneś po prostu całkowicie porzucić zarówno
ciało, jak i umysł i zjednoczyć się z cesarzem”.
18:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Siogunat_Tokugawów
19:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Meiji_(okres)
20:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Shintō
Na początku XX stulecia Japonia wychodziła z setek lat izolacji. Pod wieloma
względami ta wojenna mentalność narodziła się w 1894 roku wraz z wojną
chińsko-japońską oraz zwycięstwami w Chinach i Korei, a także
późniejszymi sukcesami w wojnie rosyjsko-japońskiej[21] (1904-1905). Duma
narodowa Japończyków wzrosła, a oni sami zapragnęli zostać „krajem
pierwszej klasy” – nowoczesną potęgą światową, która mogłaby
przeciwstawić się ekspansji Zachodu i stworzyć własne imperium na
wschodzie. Izolacja tego wyspiarskiego narodu zrodziła wszechogarniającą
arogancję. Japonia postrzegała siebie jako kraj boski, rasowo i kulturowo
wyższy, „nieskazitelny” i „jedyny buddyjski”. Nie-Japończyków
nazywano „Jama gedo” – niepokornymi poganami. Japonia „ratowała
Azję”, szerząc czystą japońskość, „Yamato damashii”, która
przybrała kosmiczne rozmiary. Japoński zen, a zwłaszcza linia Rinzai, od
dawna była związana z kulturą samurajów i bushido, drogą miecza. Przez
setki lat Mistrzowie Zen uczyli samurajów medytacji, ucząc ich lepszej
koncentracji i siły woli. Zen pomagał im stawiać czoła przeciwnościom losu
i śmierci bez wahania, być całkowicie lojalnymi i działać bez
zastanowienia. Mówiąc wprost, bushido było duchową metodą zabijania,
przesiąkniętą filozofią zen. Miecz zawsze był buddyjskim symbolem
przełamywania złudzeń, ale w bushido traktowano go dosłownie, ewoluując od
metafory do konkretnej rzeczywistości. Miecz stał się przedmiotem czci i
obsesji, idealizowany i czczony.
21:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_rosyjsko-japońska
Na początku stulecia bushido przenikało Japonię, powodując „samuraizację
narodu”. Wreszcie rozprzestrzeniło się z feudalnych wiosek i lokalnych
świątyń na pola bitew Mandżurii, a ostatecznie na Guam i Pearl Harbor.
Mnisi na wojnie [IMG]
Victoria wskazuje **Shaku Soena[22]** (1859–1919) jako jednego z pierwszych
mistrzów zen, którzy z entuzjazmem przyjęli wojnę jako formę treningu zen.
Znany jako nauczyciel D.T. Suzukiego, Soen jest czczony w historii buddyzmu na
Zachodzie jako pierwszy nauczyciel zen, który odwiedził Stany Zjednoczone. W
wojnie z Rosją w 1904 roku Soen służył jako kapelan. „Pragnąłem
zainspirować” – napisał później Soen – „naszych dzielnych
żołnierzy uszlachetniającymi myślami Buddy, aby umożliwić im śmierć na
polu bitwy z przekonaniem, że zadanie, w które są zaangażowani, jest
wielkie i szlachetne. Pragnę ich przekonać… że ta wojna nie jest zwykłą
rzezią ich bliźnich, ale walką ze złem”.
22:
https://en.wikipedia.org/wiki/Soyen_Shaku
Z punktu widzenia Soena, ponieważ wszystko stanowi jedną esencję, wojna i
pokój były identyczne. Wszystko odzwierciedlało chwałę Buddy, w tym wojna.
A ponieważ głównym celem Buddy było ujarzmienie zła, a wróg Japonii był
z natury zły, wojna ze złem stanowiła istotę buddyzmu. „W obecnych
działaniach wojennych”, pisał Soen, „w które Japonia zaangażowała się
z wielką niechęcią, nie dąży ona do żadnego egoistycznego celu, lecz do
ujarzmienia zła wrogiego cywilizacji, pokojowi i oświeceniu”. (Japońska
inwazja na Rosję była całkowicie egoistyczna i nie była niechętna). Dla
Soena wojna była „nieuniknionym krokiem w kierunku ostatecznego
urzeczywistnienia oświecenia”.
Soen użył pojęć „wojna sprawiedliwa” i „święta wojna”. Japonia
była zaangażowana w „wojnę współczucia” prowadzoną przez
żołnierzy-bodhisattwów przeciwko wrogom Buddy. Jak głosił mistrz zen
Rinzai **Nantembo[23]** (1839–1925), „nie ma praktyki bodhisattwy[24]
wyższej niż współczujące odbieranie życia”. (Soen uważał wszelki
sprzeciw wobec wojny za „produkt egoizmu”). Czytając te słowa teraz,
wydają się one wyraźnymi przykładami zaburzonego myślenia religijnego.
Nauki, język i symbole buddyjskie, jak każda religia, mogą zostać wypaczone
i zniekształcone, by wspierać nacjonalizm i przemoc. Warto zauważyć, że
Soen nie jest jakimś marginalnym szaleńcem. W Japonii wciąż jest niemal
czczony jako jeden z wielkich „w pełni oświeconych” mistrzów zen naszych
czasów.
23:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nantenbō_Nakahara
24:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bodhisattwa
- *Shodo Harada Roshi[25]** jest nauczycielem zen i opatem Sogenji, największej
świątyni zen w zachodniej Japonii, położonej w Okayamie. Poświęcił swoje
życie zapewnieniu tradycyjnego treningu zen mieszkańcom Zachodu. Ponieważ w
jego zendo byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety, uważano go za osobę
spoza głównego nurtu. Obecność kobiet dyskwalifikowała jego świątynię z
wydawania formalnych certyfikatów kapłańskich. Najwyraźniej nie
interesowała go przynależność do oficjalnego systemu i wkrótce przeniósł
swoją społeczność na wyspę Whidby, niedaleko Seattle.
25:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Shōdō_Harada
Pijemy gorzką zieloną herbatę w zimny marcowy poranek, rozmawiając o zen i
jego wojennej historii. To dla niego ważna kwestia. Nauczyciel Harady,
- *Yamada Mumon[26]** (1900–1988), był głównym opatem Myoshinji, wielkiej
świątyni zen. Nauczycielem Mumona był **Seki Seisetsu[27]**
(1877–1945)[^1], szanowany mistrz zen i bohater wojenny. Napisał książkę
promującą zen i bushido. Tuż przed upadkiem Nankinu, Seisetsu powiedział w
radiu: „Okazywanie najwyższej lojalności cesarzowi jest tożsame z
praktykowaniem buddyzmu mahajany. Dzieje się tak, ponieważ buddyzm mahajany
jest tożsamy z prawem suwerena”. Następnie wezwał do „eksterminacji
czerwonych diabłów” (komunistów) zarówno w Japonii, jak i w Chinach.
26:
https://en.wikipedia.org/wiki/Mumon_Yamada
27:
https://ja.wikipedia.org/wiki/関精拙
[^1]: Jak widać w tłumaczeniu z japońskiej wiki[28], lojalność wciąż
obowiązuje i zaangażowanie Seki Seisetsu w wojnę na stronach japońskich nie
zostało jasno określone. Wspomniano tylko, że "dwukrotnie odwiedził Chiny w
1938 roku, aby zabawiać (udzielić duchowego wsparcia?) żołnierzy".
https://ja-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/関精拙?_x_tr_sl=ja&_x_tr_t
l=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp 28:
https://ja-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/関精拙?_x_tr_sl=ja&_x_tr_t
l=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp
Seisetsu zaniósł swoje przesłanie na pole bitwy, odwiedzając front chiński
w 1938 roku. Przez całą wojnę Mumon służył swojemu mistrzowi,
towarzysząc mu w podróżach wojskowych i redagując jego pisma. Po wojnie i
śmierci Seisetsu, Mumon zaczął wyrażać smutek z powodu swojego udziału w
wojnie. „Powiedział mi, że nic, co mógłby zrobić, nie zrekompensuje jego
współudziału” – mówi Harada. „Dokądkolwiek się udał, mówił o
pokoju. Podróżował do wielu miejsc, w których Japonia zadała cierpienie
– Guam, Borneo, Filipiny – aby mówić o pokoju”.
Egzekucja jeńców przez Japończyków [IMG]
Mumon nigdy nie krytykował swojego mistrza, Seisetsu, ale postrzegał jego
skruchę jako osobistą kampanię na rzecz pokoju. Harada, który dorastał po
wojnie, postrzega cały rodowód zen w cieniu tej zdrady podstawowych zasad
buddyjskich. Zgadza się, że współudział zen w wojnie musi zostać
dokładnie zbadany, inaczej niczego się nie nauczymy, a pierwotne przyczyny
ponownie się ujawnią. Jest bezpośredni i szczery. Chociaż chce wyjaśnić
kontekst historyczny, nie usprawiedliwia tego, co się stało. Uważa, że
przywódcy świątyń muszą przejąć inicjatywę, ale po tonie jego głosu
poznaję, że naprawdę nie wierzy, że to się kiedykolwiek wydarzy. W kółko
powtarza: „To duży problem, naprawdę duży problem”.
Victoria identyfikuje **Sawakiego Kodō[29]** (1880–1965), jednego z wielkich
patriarchów Soto zen tego stulecia, jako ewangelistę wojny. Służąc jako
żołnierz w Rosji, z radością opowiadał, jak on i jego towarzysze
„obżerali się zabijaniem ludzi”. Później, w 1942 roku, napisał:
„Słuszne jest karanie tych, którzy zakłócają porządek publiczny.
Niezależnie od tego, czy ktoś zabija, czy nie, nakaz zabraniający zabijania
[jest zachowany]. To nakaz zabraniający zabijania dzierży miecz. To nakaz
rzuca bombę”.
29:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kōdō_Sawaki
„Nakaz rzuca bombę?” To zdumiewające nadużycie języka zen. Kodo,
podobnie jak inni nauczyciele zen, głosił również, że jeśli zabijanie
jest dokonywane bezmyślnie, w stanie bezumysłu lub bezjaźni, to czyn ten
jest wyrazem oświecenia. Brak myślenia = Brak umysłu = Brak jaźni = Brak
karmy. W tym dziwacznym równaniu ofiary są zawsze pomijane, jakby były
nieistotne. Zabijanie jest jedynie eleganckim wyrazem koanu. Pułkownik Aizawa
Saburo[30] sądzony w 1935 roku za zamordowanie innego generała, zeznał:
„Byłem w sferze absolutnej, więc nie było ani afirmacji, ani negacji, ani
dobra, ani zła”. Takie podejście do zen jest ostatecznie przewrotnym
narcyzmem, a nawet nihilizmem. Oczywiście, oczywiste pytanie, które nigdy nie
zostało zadane – skoro nie ma jaźni, dlaczego w ogóle trzeba zabijać?
30:
https://en.wikipedia.org/wiki/Saburō_Aizawa
Victoria wydobył na światło dzienne prawdziwe słowa tych przywódców i
pisemne zapisy z tego okresu. „Zen at War” zawiera dziesiątki podobnych
fragmentów autorstwa czołowych nauczycieli, dowodząc, że to
zniekształcenie było regułą, a nie wyjątkiem. Byli pewni pacyfiści, ale
było ich niewielu. Niektórzy kapłani, którzy sprzeciwiali się wojnie,
mogli po cichu wycofać się do odległych wiejskich świątyń, ale
prawdopodobnie nie pozostawili po sobie żadnych śladów.
Shunryu Suzuki Roshi: Umysł Zen, Umysł
Początkującego [IMG]
- *Shunryu Suzuki Roshi[31]** (Umysł Zen, Umysł Początkującego[32]),
założyciel Centrum Zen w San Francisco, podobno brał udział w działaniach
antywojennych podczas II wojny światowej. Jednak według Davida Chadwicka,
który pisze książkę o życiu Suzukiego, stwierdzenie to jest mylące, a
jego działania były co najwyżej niemrawe.
31:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Shunryū_Suzuki
32:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/75577/umysl-zen-umysl-poczatkujacego
Wczesne prace znanego pisarza zen, Daisetz Teitaro Suzukiego[33],
odzwierciedlały wpływ nauk Soena. (Uczciwie stwierdzić należy, że do 1940
roku Suzuki istotnie zmienił swoje stanowisko). W 1896 roku, gdy wybuchła
wojna z Chinami, napisał: „Religia powinna przede wszystkim dążyć do
zachowania istnienia państwa”. Podobnie jak jego nauczyciel, postrzegał
wrogów Japonii jako „nieposłusznych pogan”, których należy ujarzmić i
podbić, w przeciwnym razie „zahamują postęp ludzkości. W imię religii
nasz kraj nie mógł się temu poddać”. Idąc na wojnę, nazwał to
„postępowaniem religijnym”.
33:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Daisetz_Teitaro_Suzuki
Suzuki używał poetyckiego języka w pochwałach japońskich żołnierzy.
„Nasi żołnierze uważają swoje życie za lekkie jak gęsie pióra, a ich
oddanie obowiązkom za ciężkie jak góra Taishan (w Chinach). Jeśli polegą
na polu bitwy, nie będą żałować”. Ta metafora „gęsich piór” stała
się głównym punktem indoktrynacji wojskowej, ucząc rekrutów i młodych
pilotów kamikaze („boskiego wiatru”), że ich indywidualne życie jest bez
znaczenia i nie ma żadnej wagi. Tylko całkowite oddanie cesarzowi nadałoby
sens ich istnieniu. Suzuki spopularyzował również z bushido koncepcję
„miecza, który daje życie”, wielokrotnie wykorzystywaną do
racjonalizacji zabijani